sobota, 22 listopada 2014

PROLOG

     - Dzień dobry. - Uśmiechnąłem się sztucznie do recepcjonistki

     - Dzień dobry. W czym mogę pomóc.

     - Jestem umówiony na wizytę.

     -Imię i nazwisko?

     - Brian. Brian Holden.

     - Momencik. Zgadza się. Doktor zaraz pana przyjmie.

     - Dziękuję. - Usiadłem na plastikowym krzesełku w poczekalni obok jakiejś dziewczynki.

     - Co pana tu sprowadza?  -zapytała uroczym głosikiem spoglądając na mnie ciekawskim wzrokiem

     - Mam pewien problem, który muszę jakoś wyjaśnić. A ty co tu robisz? I czemu jesteś sama?

     - Nie jestem sama. Jestem z mamusią i tatusiem. Tatuś na chwilę wyszedł, bo ma coś ważnego do zrobienia, ale obiecał, że wróci. Wierzę mu. A mamusia siedzi tuż obok mnie. Zawsze przy mnie jest, bo bardzo mnie kocha. - obok czarnowłosej dziewczynki nikogo nie było.

     - Nie rozumiem. Obok ciebie nikogo nie ma. Jesteśmy tu tylko we dwoje i pani recepcjonistka.

     - Wszyscy tak mówią, dlatego się tu znalazłam. Nikt nie chce mi wierzyć, więc tatuś mnie wysłał do tego całego psycholofa.

     - Psychologa.

     - O, właśnie. Nie rozumiem, czemu nikt mi nie wierzy. Ale może ten pan mi uwierzy i przekona innych, że  mam rację?

     - Możliwe, ale szczerze wątpię, mała.

     - Dlaczego? Jeśli nie uwierzy mi, może uwierzy mamusi?

     - Sądzę, że nie.

     - Dlaczego? Ty też mi nie wierzysz?

     - Niestety nie mogę. Obok ciebie nikogo nie ma.

     - Ranisz ją. Nie wiem dlaczego mi nie wierzycie. Jesteście ślepi? Może powinniście nosić okulary? Ale przynajmniej twój przyjaciel mi wierzy.

     - Jaki przyjaciel? - z wielkim zdziwieniem spojrzałem na machającą w moją stronę dziewczynkę

     - No ten, co siedzi obok Ciebie. Odmachał mi i mojej mamusi. Chyba mi nie powiesz, że nie widzisz swojego przyjaciela? Hahaha.

     - A jak ten przyjaciel wygląda?

     - Nie bądź głupi! Chyba sam możesz zobaczyć!

     - Właśnie nie mogę. Proszę, możesz mi go opisać?

     - No dobrze, ale nie jestem w tym dobra. Hhhmmm. Więc jest tak wysoki jak ty, ma brązowe oczy i czarne włosy sterczące do góry. Śmieje się ze mnie, ale nie umiem opisywać ludzi.

     - A ma coś szczególnego, co mogło by mi pomóc w skojarzeniu?

     - Hhhmmm. Ma kolczyki w uszach i jest bardzo przystojny. Uśmiecha się do mnie i powiedział, że jestem śliczna.

     - Ma rację, jesteś śliczna. Możesz go poprosić, żeby powiedział ci coś specyficznego, charakterystycznego?

     - Hhhmmm. Dziwne.

     - Co? - słuchałem bardzo zaciekawiony

     - Powiedział mi tylko lód i że będziesz wiedział.

     - Powiedział ci ICE?

     - Tak. Już wiesz?
 
     - Chyba tak. - Nie mogłem uwierzyć, w to co powiedziała - Czy on mnie słyszy?

     - Słyszy i to dokładnie, ale mówi, że ty go nie możesz. Smutne.

     - Dziękuję Ci bardzo.

     - Nie ma za co. A tak w ogóle to nazywam się Madi.

     - Dziękuję Madi. Ja nazywam się Brian. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo cieszę się, że cię poznałem.

     - Nie ma za co. O mój tatuś wraca. - uśmiechnęła się uroczo

*

     - Dzień dobry, panu. - Wstałem ściskając dłoń mężczyzny

     - Dzień dobry. Mam nadzieję, że nie sprawiła panu problemu i nie namieszała w głowie swoimi wymysłami.
- Odciągnąłem mężczyznę na bok, by dziecko nie mogło nas usłyszeć

     - Niech ją pan zabierze z tego miejsca. To nie jest jej potrzebne.

     - Jak to? Nie rozumiem.

     - Ona nie jest chora. Jest obdarowana darem widzenia.

     - Darem widzenia czego niby?

     - Kiedy zmarła pańska żona?

     - Co?  Nie rozumiem skąd takie pytanie..

     - Kiedy?

     - Pół roku temu. Czemu pan pyta?

     - Bo pańska córka właśnie mi powiedziała, że obok mnie siedzi bardzo mi bliska osoba, która zmarła kilkanaście dni temu. Nie mogła znać tej osoby. Ona nie jest chora, tylko widzi zmarłych. Może mi pan wierzyć lub nie, ale sądzę, że tutaj usłyszy pan to samo. - wyszeptałem patrząc mu prosto w oczy

     - Miałem takie podejrzenia, ale to nie jest normalne!

     - Zgadzam się, nie jest. Dlatego jest wyjątkowa. Niech pan ją wysłucha i jej uwierzy. Niech pan ją traktuje tak jak zawsze, bo nie zasługuje na odtrącenie z naklejką dziwak na czole.

     - Ja, ja.. Dobrze, dziękuję. - Odwrócił się i podchodząc do córki, wyciągnął do niej rękę

     - Chodź skarbie, idziemy stąd.

     - Nie muszę tu siedzieć? - zapytała brązowooka

     - Nie. Wracamy do domu. - uśmiechnął się do niej szczerze

     - Jupi! - już byli przy wyjściu, gdy dziewczyna wyrwała się z uścisku taty i pobiegła w moją stronę

     - Dziękuję bardzo, proszę pana. - Przytuliła się do moich nóg

     - Nie ma za co, Madi.

     - To dzięki panu wracam do domu.

     - Skąd wiesz?

     - Mamusia mi powiedziała. Jednak mi pan wierzy.

     - Wierzę na 100%. Czemu miałbym nie wierzyć? - Uśmiechnąłem się do niej najładniej jak mogłem

    - Hi hi hi. Dziękuję bardzo.

    - To ja dziękuję. Uświadomiłaś mi coś bardzo ważnego. No, a teraz zmykaj do tatusia.

    - Dobrze. Dowiedzenia! - krzyknęła z wyjścia

    - Do zobaczenia.

    Usiadłem z powrotem na krzesełku. Zacząłem myśleć o tym co powiedziała mi mała dziewczynka. Czy naprawdę Nick może być tuż obok mnie?

7 komentarzy:

  1. Jeeeeeeju to jest tak bardzo ciekawe! Mam nadzieję, że będzie coś jeszcze o tej dziewczynce! Czekam na nexta, informuj mnie prosze na GG : 45929247
    albo na tt : @bizzehl
    albo na mailu : bellamy-blogger@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. "- Dzień dobry. - uśmiechnąłem się sztucznie do recepcjonistki" - uśmiechnąłem się powinno być z dużej litery.
    "Zawsze przy mnie jest, bo bardzo mnie kocha. - obok czarnowłosej dziewczynki nikogo nie było." - zbedny myślnik
    "- Jaki przyjaciel? - z wielkim zdziwieniem spojrzałem na machającą w moją stronę dziewczynkę" - z powinno być z dużej.
    "- No ten, co siedzi obok Ciebie. Odmachał mi i mojej mamusi. Chyba mi nie powiesz, że nie widzisz swojego przyjaciela? Hahaha." - w opowiadaniach nie pisze się zwrotów grzecznościowych, więc ciebie powinno być z małej. tak samo jak w rozmowie, przecież jak z kimś gadasz, to nie określisz.
    "- Nie ma za co. O mój tatuś wraca. - uśmiechnęła się uroczo" - uśmiechnęła z dużej.
    "- Dzień dobry, panu. - wstałem ściskając dłoń mężczyzny" - wstałem z dużej, a przed ściskając przecinek.
    "- Dzień dobry. Mam nadzieję, że nie sprawiła panu problemu i nie namieszała w głowie swoimi wymysłami. - odciągnąłem mężczyznę na bok, by dziecko nie mogło nas usłyszeć" - odciągnąłem z dużej. a po usłyszeć brakuje kropki.
    "- Bo pańska córka właśnie mi powiedziała, że obok mnie siedzi bardzo mi bliska osoba, która zmarła kilkanaście dni temu. Nie mogła znać tej osoby. Ona nie jest chora, tylko widzi zmarłych. Może mi pan wierzyć lub nie, ale sądzę, że tutaj usłyszy pan to samo. - wyszeptałem patrząc mu prosto w oczy" - po to samo nie powinno być kropki. no i przed patrząc przecinek.
    "- Zgadzam się, nie jest. Dlatego jest wyjątkowa. Niech pan ją wysłucha i jej uwierzy. Niech pan ją traktuje tak jak zawsze, bo nie zasługuje na odtrącenie z naklejką dziwak na czole." - przed jak przecinek.
    "- Ja, ja.. Dobrze, dziękuję. - Odwrócił się i podchodząc do córki, wyciągnął do niej rękę" - po rękę kropka.
    "- Jupi! - już byli przy wyjściu, gdy dziewczyna wyrwała się z uścisku taty i pobiegła w moją stronę" - Już z dużej.

    Właściwie to są to same dialogi. Ale bardzo mi się podoba zamysł. Jeśli ma to być gejowskie opko to mi nawet nie przeszkadza. Jestem bardzo ciekawa, jak to poprowadzisz. Mam nadzieję, że wskazanie przeze mnie błędów Cię nie uraziło, bo nie miałam takiego zamiaru, ale wiem, że właśnie coś takiego prowadzi do samodoskonalenia. No i KOCHAM MATTA BOOMERA <3
    Btw, myślałaś może o becie? Sama trochę znam się na edycji tekstu, więc jak coś - oferuje się. No i jakbyś chciała, żebym może betowała, to proszę o kontakt (acrimonia.hunt@gmail.com). polecam też dodać funkcję obserwatorzy.
    Pozdrawiam,
    Acrimonia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się nie zgodzić z Twoją poprawnością językową.
      "- Dzień dobry. - uśmiechnąłem się sztucznie do recepcjonistki"
      Uśmiechnąłem się, nie musi być z dużej litery. Powiem inaczej, powinno być z małej.
      Po żadnym myślniku nie powinno być dużej litery. Jeśli jednak uważasz inaczej, powinnaś zgłosić się na konsultację do swojego polonisty, albo chociaż poszukać informacji w internecie. Jeśli następnym razem zamierzasz komentować czyjąś poprawność pisania najpierw upewnij się, że masz rację.

      Co do prologu bardzo mi się podoba, czekam na 1 rozdział. :**
      Z poważaniem, Tosia. :)

      Usuń
    2. Przepraszam cię bardzo, ale własnie powinna być duża litera.
      Stosujemy ją, gdy po wypowiedzi bohatera następuję czynność niezwiązana ze sposobem, w jaki coś zostało powiedziane, wiec gdyby zamiast uśmiechnął było powiedział, to byłoby z małej.
      odsyłam tutaj: http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/

      Uwierz, siedzę w tym dość długo i szukałam o tym dawno, więc mam świadomość tego, że mam rację. Poza tym, sama poszukaj w poradnikach.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Acrimonio, chciałabym zwrócić uwagę, że wysłałam Ci maila. Jeśli byś mogła, na niego odpowiedzieć w miarę szybko, byłabym wielce zadowolona :)

      Usuń
    4. właśnie zauważyłam mail.
      odpisałam. XD

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy