środa, 3 czerwca 2015

Rozdział 2

     Kate była równie ambitna i uparta, jak ja. Pasowaliśmy do siebie. Do tego była najpiękniejszą dziewczyną, jaką poznałem. Jej długie, blond włosy spadały kaskadami na jej ramiona, a jej oczy przeszywały mnie na wylot głębią swej zieleni. Była idealna i nadal jest. Zakochałem się w niej, a ona odwzajemniła uczucia. Czułem się przy niej dobrze. Czułem się szczęśliwy. Byliśmy zgraną parą, a po kilku latach się jej oświadczyłem. Zgodziła się, a ja uważałem, że to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Tak bardzo się myliłem.

     Wszystko się zmieniło , gdy postanowiliśmy tu razem zamieszkać. Przeprowadziliśmy się, uważając, że to początek wielkiej przygody, która tak naprawdę, skończyła się dla mnie, gdy poznałem tę odpowiednią osobę. Moje życie było piękne, chociaż teraz uważam je za kompletnie PUSTE - zaakcentowałem ostatnie słowo, wpatrując się w sufit i układając sobie swoje wspomnienia, które wodospadem wpływały mi do mózgu. Czułem się, jakbym oglądał jakiś głupi film zatytułowany "Moje życie".

     - Więc miłość do tej kobiety była tylko złudzeniem?

     - Kate nigdy nie była złudzeniem. - Wysyczałem przez zęby, zirytowany faktem, że mógł zadać takie pytanie - Ona była i jest wspaniałą osobą i moją pierwszą miłością. Nigdy nie zamierzałem jej opuścić, ale to zrobiłem. Nie chciałem jej zranić. Naprawdę, przysięgam. Kiedyś byłą dla mnie wszystkim, a nawet więcej. Kochałem ją całym sercem i sądzę, że nadal bym z nią był, gdyby nie jedna osoba. A gdyby nie Kate, to nawet bym jej nie poznał.  - Uśmiechnąłem się na tę myśl.

     - Więc rozstałeś się z Kate. Jak się z tym czujesz? 

     - A jak mogę się czuć? Zraniłem ją, porzuciłem po takim czasie. Widziałem ten zawód w jej oczach. Zawiodłem ją. Sprawiłem, że płakała. Nienawidzę, jak ludzie płaczą z mojego powodu. Źle się czuję z faktem, że kogoś skrzywdziłem. Nawet, jeśli zrobiłem to niechcący. No bo chciałby pan zakochać się w kimś i po ponad 4 latach znajomości oznajmić, że to nie to czego pan pragnie? Że to nie to, czego pan oczekuje? Jakby pan się czuł, zostawiając na lodzie dawną miłość swojego życia? Bo raczej niekolorowo. W każdym razie nie dla mnie. Tak ciężko było jej to powiedzieć - spojrzeć w jej zielone, przeszywające serce i duszę oczy i wyznać bolesną prawdę. Ale musiałem to zrobić, bo nie mogłem też żyć z nią w jednym wielkim kłamstwie. Wolałem powiedzieć jej prawdę, niż być z nią dalej, oszukując ją, ale przede wszystkim siebie, że tak będzie lepiej.

     - Więc dzięki Kate poznał pan wspaniałą osobę? 

     - Tak, już to mówiłem. Słuchał pan?

     - I ta wspaniała osoba zginęła, by pana uratować?

     - Tak.

     - Jak zareagowała na to Kate? Jakie są teraz państwa stosunki? 

     - Jeśli pan myśli, że jest ona bezczelną i bezduszną jędzą, która ucieszy się z tego, że zmarł ktoś, kto odbił jej partnera - to jest pan w błędzie. Ona sama była zdruzgotana. Współczuła mi. Mimo tego, co zrobiłem, to nadal była i jest przy mnie, ale już jako przyjaciółka. Nadal jesteśmy w dobrym kontakcie. 

     - Rozumiem. A opowie mi pan o tej wyjątkowej osobie? 

     - Spróbuję. Na imię miał Nicolas. Nicolas Devore. Był przypadkiem jeden na milion. 



------------------------------------------------------------------------------------

Wiem, że długo mi zeszło, ale nie mam czasu na pisanie tak często. Postaram się w wakacje wchodzić częściej.  :)

Przepraszam za wszystkie niedogodności.

Nicole ;3

1 komentarz:

  1. Super :D Opłacało się tyle czekać :D Akcja zaczyna się rozkręcać ^.^
    ~Madox

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy